Amelia AmelkaGoogle · 8 miesięcy temu
Z ogromnym bólem wystawiam tę opinię. Trafiliśmy do KONVET z naszym 15-letnim yorkiem, który był w bardzo ciężkim stanie: bardzo się dusił, kaszlał, oddychał całym ciałem i walczył o każdy oddech. Lekarz stwierdził niewydolność krążeniowo-oddechową oraz że w okolicach serca zbierają się płyny, co powoduje duszności i wprost powiedział, że pies się dusi. Był niewidzący, niesłyszący, nie chodził, nie jadł ani nie pił – wyraźnie był u kresu życia. Mimo tego lekarz odmówił eutanazji, tłumacząc, że „to nie jest tak jak kiedyś że usypia się psa bo jest stary” i że pies „może jeszcze długo żyć”. Zamiast realnej pomocy przepisano leki na trzy dni i podano zastrzyk. Kilka godzin później pies zmarł w domu, na naszych oczach, w okropnych cierpieniach, w trakcie silnych duszności, z widocznym krwawieniem z pyska. To nie była pierwsza taka sytuacja – około rok wcześniej trafiliśmy tu również z małym kotkiem, któremu chcieliśmy pomóc. Pierwszego dnia stwierdzono, że jest jedynie odwodniony i podano mu tylko zastrzyk, bez wykonania dokładnej diagnostyki. Dopiero następnego dnia wykonano USG, które wykazało bardzo poważne wady genetyczne serca – kotek był ciężko obciążony genetycznie i nie miał żadnych szans na przeżycie, dlatego konieczna była eutanazja. W tak skrajnych przypadkach zabrakło empatii, szybkiej diagnostyki i realnej pomocy. Nie polecam tego miejsca osobom, które w trudnej chwili liczą na zrozumienie i dobro zwierzęcia.
Odpowiedź na komentarz placówki:nUważam za nie na miejscu stwierdzenie, że przyszliśmy z prośbą o uśpienie psa „bo jest stary”. Pies był w fatalnym stanie, bardzo go kochaliśmy i decyzja nie miała żadnego związku z jego wiekiem, a jedynie z chęcią przerwania realnego cierpienia. Gdybyśmy widzieli, że pies normalnie oddycha i funkcjonuje, w życiu nie podjęlibyśmy takiej decyzji, ale już wyraźnie widzieliśmy, że to jest koniec i chcieliśmy po prostu skrócić jej cierpienie. Skoro według lekarza stan psa nie wskazywał na odchodzenie, to dlaczego pies zmarł dosłownie 5-6 godzin po wizycie? Nieprawdziwa jest również informacja, że objawy trwały od jakiegoś czasu - stan psa gwałtownie pogorszył się w ciągu kilku godzin przed wizytą. Nasz pies wyraźnie się dusił i nie był w stanie normalnie funkcjonować; było widać, że to sytuacja końcowa. To nie było tak, że nie zajmowaliśmy się psem - był pod opieką innego lekarza, do tej placówki trafiliśmy dlatego, że nasz dotychczasowy lekarz był niedostępny a była to sytuacja kryzysowa wymagająca natychmiastowej pomocy. W związku z brakiem zgody na eutanazję pies został odesłany do domu, przez co musieliśmy patrzeć, jak odchodzi w cierpieniach, choć mógł odejść szybciej i bez bólu. Podtrzymuję swoją opinię.

