Zuzanna MilkowskaGoogle · miesiąc temu
★5.0
Edit: Minęły 2 tygodnie od operacji. Kociak czuję się świetnie 😍 dziękuję Państwu jeszcze raz za wszystko. 😻nnTylko tutaj uzyskałam pomoc dla mojegonKociaka który mial przepuklinę przeponową. Jestem z Suwałk i niestety w moich okolicach nikt nie był w stanie mi pomóc. Dziękuję całemu Zespołowi Boliłapki za szybki odzew w sprawie operacji, panu lekarzowi T.Biedulewicz za podjęcie sie operacji i pani Doktor która uśmiechnięta przy oddaniu kotki wszystko nam dokładnie wyjaśniła. Minęły 24h od operacji a Kociak czuje się świetnie, ma apetyt, domaga się naszego towarzystwa i jej oddech jest w końcu stabilny. Jesteśmy po pierwszej kontroli u weterynarza w moim mieście i jest wszystko w porządku. Dziękuję za uratowanie życia dla Małej 🫶🏻 Po ostatnich zapłakanych nocach w końcu wczoraj miałam łzy szczęścia i jak patrzę na Małą to wierze , że już będzie dobrze. Dziękuję Państwu jeszcze raz 😍
Urszula MiłkowskaGoogle · 2 miesiące temu
★5.0
Minęły już dwa miesiące od śmierci Luny. Trudno jest pogodzić się ze stratą przyjaciela. Z całego serca dziękuję Pani Doktor Joannie Kapanajko-Nieradko i Panu Doktorowi Pawłowi Nieradko za wyjątkową opiekę medyczną, empatię i serce okazane mojej Lunie. Dzięki Państwa profesjonalizmowi i trosce, pomimo choroby żyła długo i w bardzo dobrej formie. Dziękuję za wsparcie i zrozumienie w tych trudnych momentach. Cały personel wykazał się ogromną empatią. Dziękuję.
estera kosińskaGoogle · 2 miesiące temu
★1.0
Totalnie nie polecam tego miejsca! Ceny są z kosmosu, a zwierzę nie otrzymało skutecznej pomocy.
Po tygodniu leczenia kataru u kota nic się nie zmieniło, mimo że u innych lekarzy już po trzech dniach było widać poprawę. Trafiłam tam tylko dlatego, że była sobota.
Najpierw zszokowała mnie kwota, jaką miałam zapłacić za wizytę, tym bardziej że leczenie zostało dobrane w taki sposób, abym musiała je przedłużyć, czyli – mówiąc wprost – zapłacić więcej.
To maszynka do robienia pieniędzy, a nie miejsce, którego priorytetem jest faktyczna pomoc zwierzętom.
Dziś dostałam informację, że powinnam ponownie pojawić się z kotem, co oznacza kolejny wydatek w wysokości 350 zł. Nie zaproponowano mi nawet odbioru leku, mimo że wiedzą, co dolega kotu i że nie potrzebuje on już kolejnej diagnostyki.
Odpowiadając – wykupiłam całość leczenia, które zostało mi zaproponowane. Nikt wcześniej nie wspominał o terapiach immunomodulujących.
Najpierw została mi podana kwota do zapłaty, a dopiero później powiedziałam, że jej wysokość jest dla mnie zaskoczeniem. Nie można więc mówić o żadnych „ukłonach” w moją stronę.
Jeśli u jednego weterynarza wizyta kosztuje 150 zł, a u innego 350 zł, przy czym w pierwszym przypadku poprawa następuje po 3–4 dniach, a w drugim jej nie ma, to trudno nie wyciągnąć z tego własnych wniosków.
Emilia CylwikGoogle · miesiąc temu
★1.0
Dawno nie spotkałam się z tak nieprzyjemnym i lekceważącym podejściem do klienta. Samo dodzwonienie się do tego gabinetu to już jest jakaś masakra człowiek próbuje się skontaktować, dzwoni, czeka i praktycznie graniczy to z cudem. Dzwoniłam z prostym pytaniem dotyczącym badania gryzonia. Zamiast normalnie i kulturalnie udzielić informacji, spotkałam się z bardzo niemiłą obsługą i podejściem, jakbym przeszkadzała. Usłyszałam, że gryzoni nie badają. Jeśli rzeczywiście taka jest zasada gabinetu okej, ale sposób, w jaki zostało to przekazane, był po prostu żenujący. Najbardziej irytujące jest to, że informacje przekazywane przez telefon były dla mnie sprzeczne z tym, czego można oczekiwać od gabinetu weterynaryjnego. Człowiek dzwoni, bo martwi się o swoje zwierzę i szuka pomocy, a zostaje potraktowany jak intruz. Zero empatii, zero chęci pomocy i fatalna komunikacja. Po jednym telefonie mam wystarczająco dużo powodów, żeby więcej tam nie dzwonić i nikomu z mojego otoczenia tego miejsca nie polecać. Jeżeli tak wygląda podejście do właściciela zwierzęcia już podczas pierwszego kontaktu, to strach pomyśleć, jak wyglądałaby dalsza współpraca. Zdecydowanie nie polecam.
gu siaGoogle · 2 miesiące temu
★5.0
Pomimo lekkiego opóźnienia polecam Panią dr Joanna Kapanajko – Nieradko. Mój królik zaczął się dziwnie zachowywać i od razu udaliśmy się na wizytę. Była to nasza pierwsza wizyta (głównie leczymy się w Warszawie, a w województwie podlaskim jesteśmy przejazdem). Nie zgadzam się z opiniami o naciąganie na badania. W naszym przypadku zostały podane leki a głębszą diagnostyką ma zająć się nasz lekarz prowadzący.
Pani doktor odpowiadała na każde pytanie i rozwiewała nasze wątpliwości. Wizyta pomimo lęku o zdrowie uszaka minęła sympatycznie a ja jestem teraz spokojna o mojego króliczego seniora. :)